czwartek, 5 grudnia 2013

Słone ozdoby na choineczkę

Bałwanki już polakierowane. Część jeszcze się suszy a kilka maluszków poprosiło o fotkę. 

No jak mogłam im odmówić. Są takie malutkie i takie moje.





Zielonemu bałwankowi zrobiłam wielką krzywdę. Brakuje mu rączek i najgorsze jest to, że zauważyłam to dopiero teraz. 

Zrobiłam też kilka innych zawieszek na choinkę czy stroiczek.




Mikołajki, których produkcja tak mnie wciągnęła, że powstało ich chyba ze trzydzieści.




Powstały też dzwoneczki:


Sztuk osiem ale o kolorach w następnym poście.

Miłego dnia!

sobota, 30 listopada 2013

Bałwankowy zawrót głowy

Bałwanki nierozerwalnie łączą się z zimą.

Czy ktoś widział kiedykolwiek bałwanka w piękny jesienny i słoneczny dzień? 
Nie?! W takim razie macie niepowtarzalną okazje.

Moje bałwanki mają około 3,5 cm wysokości i powstały dzięki Tej osóbce, której prace wręcz powalają na kolana.

Są to zawieszki na choinkę i mam nadzieję, że osoba do której trafią będzie z nich zadowolona.
Moje maleństwa potrzebują jeszcze końcowego szlifu i lakierowania, ale z racji pięknej pogody nie mogłam się powstrzymać i musiałam je sfotografować.






No i jak Wam się widzą, w sensie podobają?


piątek, 29 listopada 2013

Pierwszy Słony Anioł

Pierwszy popełniony Aniołek a właściwie Słony Aniołek. Powstał on z myślą o zbliżających się świętach i prezentach z tym związanych. 

Przeglądnęłam całą masę "Solnych" blogów i tak się zachwyciłam, że musiałam spróbować. 

Czerpałam inspiracje od każdej dobrej duszyczki, która prezentuje swoje prace oraz sposoby na zrobienie tych cudności. Dziękuję Wam, że jesteście i rozbudzacie ciekawość i chęci innych do tworzenia a przynajmniej próbowania.


Muszę jeszcze go polakierować i podszkolić się w technice malowania i lepienia ciut grubszych modeli.
 



Na miły początek

Witam na moim blogu wszystkich odwiedzających.

Pełno jest we mnie sprzeczności i ciągle poszukuje czegoś nowego. Zauważyłam, że jedno się nie zmienia - ciągle coś produkuje.

Wszystkiego uczę się sama. Internet to jednak największa skarbnica wiedzy o ile się wie gdzie szukać. Takim właśnie sposobem zaczęłam szydełkować, oj ile ja nerwów zjadłam zanim pojęłam co do czego. 



Następna przypadłość pojawiła się w momencie, kiedy postanowiłam sobie zrobić sweterek. Na szydełku zeszło by mi pewnie z rok więc w ruch poszły druty. Tutaj też nie było łatwo. Oczko prawe, oczko lewe, od dołu, od tyłu - czarna magia. Ale i tym razem się udało.

Dwa lata temu z okazji Dnia Matki wpadłam na pomysł wykonania samodzielnie karteczki. Wybrałam się więc z tym problemem do osoby, która jako jedyna ma zawsze czas i jest chętna do pomocy. Wujek Google okazał się i tym razem niezastąpiony. 


Quilling był nie lada wyzwaniem, ciężko było ale karteczka się powoli tworzyła. W tym samym momencie trafiłam na masę solną i pomyślałam, że malutkie różyczki w rogu karteczki będą wyglądały uroczo. 

Po tym "incydencie" masa solna zniknęła z mojego życia.
Kilka miesięcy temu zapukała jednak do moich drzwi i postanowiłam się na nowo w tym rozkochać. 
To co powstaje będę się starała zamieszczać w miarę na bieżąco na blogu.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

LinkWithin