Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie robótkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie robótkowo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołego Alleluja




Życzę Wam, Kochani,
aby te święta wielkanocne
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.

poniedziałek, 30 marca 2015

Nowy choć powszechnie znany sposób na głód - Pizza z Patelni




W dzisiejszych czasach słowo pizza już nie kojarzy się tylko i wyłącznie z piękną Italią. Coraz częściej słysząc pizza w głowie pojawiają się liczne restauracje, które ten rodzaj dań serwują. 
Nieliczni mogą się poszczycić naprawdę wyjątkową i przepyszną pizzą.
Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się trafić na placek drożdżowy grubości opony "Monster trucka" i pewnie nie byłoby w tym nic złego gdyby ów "oponka" była wypieczona z każdej strony również w środku :)

Dlatego pomyślałam sobie po co znów mam narażać się na problemy żołądkowe, bóle głowy i niepotrzebne nerwy skoro mogę sobie w domu przygotować pizzę taką jaką będę chciała. Plusem domowej robótki jest powszechnie znany slogan "WIEM CO JEM".



Dzisiaj przyszła mi ochota na pizzę tylko co zrobić kiedy piekarnik nie działa? Pizza z mikrofali pewnie by wyszła gdybym miała w niej opcję grillowania (choć być może jest, ale ja znaleźć nie potrafię), nie pozostało wiele możliwości - patelnia!; to jest to.

Przewertowałam internet i pojawił się kolejny problem drożdże! No nie mam i kiedy już miałam się poddać z pomocą przyszła mi Babcia to właśnie ona podała przepis na pizzę (może niezbyt zdrową) na proszku do pieczenia ale czymś drożdże zastąpić pewnie trzeba.

Cały filmik możecie obejrzeć sobie TUTAJ . 


Nie byłam na początku przekonana czy aby na pewno będzie to zjadliwe, ale co miałam do stracenia? Trochę mąki, mleka czy proszku do pieczenia? Zaryzykowałam i zostałam mile zaskoczona. Ciasto zrobiłam cienkie więc wyszło chrupiące, dodatki dobrałam takie jak lubię najbardziej chorizo, oliwki, i serek.


Z pewnością pizza ta zagości jeszcze nie raz na moim stole ale już bardziej pobawię się dodatkami. Co najważniejsze, ciasto jest dobre, robi się go szybko, cała pizza wraz z przygotowaniem dodatków, wyrabianiem ciasta i samym smażeniem zajmuje nie więcej niż 30 minut.

Jeżeli ktoś wypróbuje przepis to dajcie znać jak Wam smakowało.

środa, 10 grudnia 2014

. . .

Jakiś czas mnie nie było, ale postaram się już nie znikać na aż tak długo.
Na początku były wakacje i wyjazd za wyjazdem, później długo oczekiwana wizyta mojej kochanej chrześnicy, która spędziła z nami cały miesiąc. Było cudnie...

A podczas wrześniowego grillowania przypałętała się do nas mała kicia. Nieśmiało podchodziła a rzec by można, że się skradała. Była taka cudna i taka mizerna, że podjęliśmy decyzje o dokarmieniu maluszka.


Pochodziliśmy po sąsiadach, porozwieszaliśmy informację i odwiedziliśmy weterynarza. Kicia bezdomna nikt się po nią nie zgłosił, bez czipa itd. No nie mogliśmy jej tak wyrzucić więc ją przygarnęliśmy.
Teraz Piti bo tak ma na imię jest wesolutka i bardzo ją pokochaliśmy. Uwielbia mizianie i głaskanie. Doszła do siebie i robi się z niej piękna, rezolutna i charakterna kicia.



Ale żeby nie było to przez ten czas nie próżnowałam za bardzo, było trochę szydełka i trochę drutów ale o tym następnym razem.




piątek, 7 marca 2014

Kochanie zjadłbym coś słodkiego . . . i patelnia poszła w ruch!

Wczoraj nas naszło na słodkości. Tylko jak to zrobić, żeby się nie narobić i upiec coś bez piekarnika? 

Myślałam o mikrofali, która stoi i się kurzy bo jest praktycznie nieużywana (nie mogę się jakoś przełamać i ją eksploatować w taki sposób jak inni). 
Poszperałam trochę w necie i nie znalazłam niczego co by mnie zafascynowało.

Mogłabym kupić coś słodkiego, owszem ale tutaj ciężko o coś smacznego (czyt. nieociekającego cukrem). Są ciasta z ciasta francuskiego (słodkie jak diabli), tarty z owocami (słodkie jak diabli), czekoladowe cuda (słodkie jak diabli) no i ciasteczka (pełne chemii).

Szukałam więc dalej aż trafiłam na BARDZO intrygujący wpis na blogu "Dziś mam ochotę na". 

Torcik biszkoptowy z patelni. 
Tak dobrze słyszycie z patelni. 
Byłam pełna obaw no bo biszkopt z patelni? Jakoś mi się to nie widziało. Natomiast wpis był na tyle oryginalny, że nie mogłam się powstrzymać, zwłaszcza że autorka pisze iż jest przepyszny.

Wyszło tak:


Robiłam z połowy przepisu bo jednak zdrowy rozsądek podpowiadał, że to wcale nie musi być tak pyszne. Najnormalniej w świecie byłoby mi szkoda wyrzucić do kosza jedzenie.

Na początek niewielka ilość ciasta jako test smakowy i powiem, że przeżyłam szok. To było pyszne!

Od razu pożałowałam, że nie zrobiłam więcej ciasta. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. 
Zrezygnowałam z dużej patelni i smażyłam na małej, na której smażę pancakes, dlatego udało mi się zrobić nie jeden a dwa torciki. 

Co prawda jeden nie wyszedł tak jak chciałam ale człowiek uczy się całe życie.

Jeden torcik to coś jak jabłecznik. "Biszkopciki" przełożyłam jabłkami podsmażonymi z cynamonem i wymieszanymi z galaretką o smaku pomarańczowym.


Tutaj mała ciekawostka - w kraju w którym mieszkam a dokładniej w moim rejonie nie znalazłam galaretki. Szukałam w dużych marketach, w małych sklepikach, na targu i nic. Owszem zdarza się, że można kupić żelatynę ale nie zawsze i nie wszędzie.

Galaretka pochodzi z Polski i jest to jeden z produktów " je dois l'avoir!" na mojej liście zakupowej gdy odwiedzam rodzinne strony.

Drugi torcik i tutaj przyznaję się bez bicia, że proporcje i ich wyliczanie nie były i nie są moją mocną stroną. Dlatego też ten torcik nie wygląda zbyt zachęcająco. 
Jest to masa z jogurtu naturalnego (bez cukru), tartych bananów ( precyzyjniej z jednego banana) i galaretki pomarańczowej, której dałam za mało i masa nie chciała mi zastygnąć. Zdarza się :)


Torciki są przepyszne obydwa. Są lekko słodkie (zmniejszyłam ilość cukru do ciasta a do mas nie dawałam wcale) czyli takie jak lubimy najbardziej. Wysokość "biszkoptu" to około 1,5 cm.

Co jest najfajniejsze to smak. One faktycznie smakują jak biszkopt, może nie jak taki prawdziwy ale jednak. 
Są idealne na lato bo nie trzeba grzać piekarnika, robi się je błyskawicznie więc goście którzy zapowiadają wizytę pół godziny przed przybyciem nie będą stanowili problemu.

Się rozpisałam a najważniejszej informacji nie podałam.
 PRZEPIS na torcik biszkoptowy z patelni.

Jak uda Wam się zrobić to ciacho (a rozpoczynający się weekend może być idealną okazją) to dajcie znać czy Wam smakowało.

A może jakiś mężczyzna zaskoczy swoją ukochaną kobietę i podaruje jej słodkie dzieło jutrzejszego dnia?!

Smacznego!!!

środa, 25 grudnia 2013

Wesołych Świąt

W ferworze przedświątecznych porządków i przygotowań Wigilijnych nie miałam nawet czasu aby tutaj zajrzeć. 
Dlatego dzisiaj w Boże Narodzenie przyjmijcie ode mnie te oto życzenia:

Kiedy jasna gwiazdka błyśnie
Niech Ci serce radość ściśnie
Niech choinka jasno świeci
Niech nadziei płomień wznieci
Niech kolęda zabrzmi w koło
Niech świat śmieje się wesoło
Będzie miło i serdecznie
A Twe szczęście niech trwa wiecznie.

piątek, 29 listopada 2013

Na miły początek

Witam na moim blogu wszystkich odwiedzających.

Pełno jest we mnie sprzeczności i ciągle poszukuje czegoś nowego. Zauważyłam, że jedno się nie zmienia - ciągle coś produkuje.

Wszystkiego uczę się sama. Internet to jednak największa skarbnica wiedzy o ile się wie gdzie szukać. Takim właśnie sposobem zaczęłam szydełkować, oj ile ja nerwów zjadłam zanim pojęłam co do czego. 



Następna przypadłość pojawiła się w momencie, kiedy postanowiłam sobie zrobić sweterek. Na szydełku zeszło by mi pewnie z rok więc w ruch poszły druty. Tutaj też nie było łatwo. Oczko prawe, oczko lewe, od dołu, od tyłu - czarna magia. Ale i tym razem się udało.

Dwa lata temu z okazji Dnia Matki wpadłam na pomysł wykonania samodzielnie karteczki. Wybrałam się więc z tym problemem do osoby, która jako jedyna ma zawsze czas i jest chętna do pomocy. Wujek Google okazał się i tym razem niezastąpiony. 


Quilling był nie lada wyzwaniem, ciężko było ale karteczka się powoli tworzyła. W tym samym momencie trafiłam na masę solną i pomyślałam, że malutkie różyczki w rogu karteczki będą wyglądały uroczo. 

Po tym "incydencie" masa solna zniknęła z mojego życia.
Kilka miesięcy temu zapukała jednak do moich drzwi i postanowiłam się na nowo w tym rozkochać. 
To co powstaje będę się starała zamieszczać w miarę na bieżąco na blogu.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

LinkWithin